Przypadkowy seks z kelnerem w hotelu

Przypadkowy seks z kelnerem w hotelu

Przypadkowy seks z kelnerem w hotelu

Miałam kiedyś czas na taki prawdziwy relaks i poczułam, że to będzie coś specjalnego, coś co zapamiętam na zawsze.

Do dzisiaj przeszywa mnie dreszczyk podniecenia.

Znajomi z fitness polecili mi fajny, wypasiony hotelik, pełna dyskrecja, cisza, spokój , coś czego potrzeba od czasu do czasu, no i ponoć osobista pokojówka w męskim wydaniu.

Miałam wszystko zorganizowane, czułam się jak jakaś ważna osobistość. Miejsce przepiękne, hotel co tu mówić, bajka. Pokój hotelowy super, wielkie łoże, wanna prawie obok. W sam raz na seks. Tak mi to przeszło przez głowę, widząc te luksusy. Bo co ja tutaj sama zdziałam.

Rozgościłam się relaksowałam na całego. Napełniłam wannę po brzegi, nalałam szampana i upajałam się ciszą i spokojem. Niby myśli krążyły gdzieś daleko i je odpychałam, ale czułam jednak, że pragnę seksu i porządnego pieprzenia. Na początek byłam zdana na siebie, co wcale nie było takie złe. Mam zawsze ze sobą bynajmniej jednego wibrującego wspomagacza. A ten, który wzięłam był fantastyczny, uwielbiałam doprowadzać się do orgazmów z jego pomocą.

Pieściłam spokojnie, powoli relaksujące się rozgrzane ciało, raz po raz kropla szampana spadała na moje cycki, co wyzwalało jeszcze większe podniecenie. W tle spokojna muzyka.

Mogłam się całkowicie oddać fantazji. Mój magiczny przyjaciel sprawiał też rozkosz spokojnie pod wodą. Byłam zrelaksowana, w kroku wrzało, gotowało się jak nigdy dotąd. Krew pulsowała coraz szybciej, niewiele brakowało by eksplodować, a wargi na cipce były jak po botoksie. Uwielbiam się masturbować, jak one są takie nabrzmiałe. Wystarczyło, że głęboko wepchnęłam wibrator do mojej dziury, ja już eksplodowałam. Jęczałam jak szalona, tak mi było dobrze. Orgazm, co tu mówić, wiem że umiem robić sobie dobrze.

Na koniec wylałam na siebie resztkę szampana z kieliszka. To taka ochłoda. Sutki stanęły i czekały na pieszczoty. Oblizałam je z każdej strony, by też poczuły się dopieszczone.

Niestety woda już była lekko chłodna, więc narzuciłam elegancki hotelowy szlafrok i jak jakaś nimfa rzuciłam się na łóżko, chyba nawet z tej rozkosznej kąpieli przysnęłam na chwilę.

Usłyszałam jakiś szelest obok siebie, lekko wystraszona spojrzałam kątem oka, a tu kręcił się elegancki przystojny kelner. Wyglądało jakby przyniósł mi kolację do pokoju. Chyba trochę się spłoszył, bo jak to wchodzić do pokoju jak ktoś tam jest. Ale był taki słodki i przemęski, że nawet nie byłam zła. Udawałam, że śpię.

On tym czasem był coraz bliżej mnie, widziałam kątem oka, że kusi go moje ciało. Przyklęknął obok, nie chciał mnie widocznie obudzić i zaczął bardzo delikatnie dotykać. Przesuwał swoje opuszki palców po mojej łydce, wędrując ku górze. Co za dotyk, nie broniłam się, bo i po co, jak to było takie podniecające. Przeszył mnie lekki dreszcz, kiedy jego palce wędrowały wyżej i wyżej, muskając moje uda. Nie udało się już ukryć mojego niby snu. Powoli, aby go nie spłoszyć, czy też przestraszyć, bo przecież mogłam się nieźle wkurzyć, rozszerzyłam nogi. Dałam mu znak by iść dalej. Odważył się, a poczuł się jeszcze pewniej, jak zakręcił palcem w mojej muszelce. Była tak podjarana, że gotowa zassać mu tego palca. Wyjął go oblizał i rozkoszował się tymi sokami. Odwróciłam się w jego stronę, popatrzyłam wzrokiem, który mówi pieprz mnie tu i teraz, bo zaraz oszaleję. Zostawiłam gdzieś daleko przyzwoitość i pozwoliłam, by chociaż raz przeżyć taki seks. Jak z dobrego filmu porno. Bynajmniej ja czułam się w tym momencie jak gwiazda. Odsłaniając powolutku ramiona, szlafrok osunął się sam z łóżka, a innych rzeczy na sobie nie miałam. Byłam cała jego. Pod czarną hotelową koszulą ukryty był niezły towar. Korzystając z okazji dobrał się do lizania i miała też niezłą w tym wprawę. Szorstkim językiem drażnił wargi, które nabrzmiewały, ujawniając tym samym mój poziom podniecenia. Jarało go to bardzo, zaczął na nią spluwać kilkakrotnie. To był odjazd. Doszłam szybko i głęboko, nie potrafiłam już się powstrzymać.

Podniósł mnie z łóżka i zaprowadził do okna. Było wielkie przestronne z widokiem na jezioro. Wziął mnie najpierw od tyłu. Lekko przycisnął do szyby i wbił się we mnie. Poczułam go, jego kutas był we mnie szybciej niż się tego spodziewałam. Złapał za włosy i przytrzymał mocniej, nawet podniecało takie lekkie sprawianie bólu. Pieprzył mnie mocno i szybko, a ja jęczałam i krzyczałam, jak nigdy. To było coś tak podniecającego. Kolejny głęboki, tryskający ze mnie orgazm. Nasze ciała były spocone, splątane ze sobą i napajały się nawzajem.

Później wyszedł ze mnie odwrócił mnie w swoją stronę, podniósł swobodnie do góry i nabiłam się na niego. Teraz dopiero poczułam, jakiego miał grubego, dorodnego. Wsparłam się o szybę okna, była już lekko zaparowana od naszych jęków, ale co tam, nie ważne. On szybkimi ruchami wchodził i wychodził, a najbardziej uwielbiałam jak swoim grzybem uderzał lekko w cipkę. Odlot. Zdjął mnie ze swojego konia i mogłam wówczas się odwdzięczyć za to wstępne pieprzenie, dobrym ciągnięciem i głębokim gardłem. To miałam opanowane do perfekcji, faceci przy tym odlatywali. No i się nie pomyliłam. Odleciał na całego, jego obłedna mina, oczywiście z podniecenia, mówiła wszystko. Patrzyłam na niego i ssałam tego grubego wacka, oblizywałam dokładnie grzybek dookoła. A najlepsze przyszło, kiedy wepchnęłam go sobie głęboko do gardła. Stał się twardy, krew coraz bardziej pulsowała. Wiedziałam, że czas go wyjąć, by podczas jego orgazmu delektować się ciepłą, tryskającą spermą. Chciałam, by spuścił mi się na twarz, by ta gorąca pełna rozkoszy sperma spryskała mi twarz, seksowne, biurowe okulary i dekolt. Wystawiłam język i smakowałam ją, zlizywałam ile mogłam sięgnąć swoim zwinnym językiem.

Było fantastycznie, jak dla mnie pieprznie. Zamówiłam też kolację na następny ostatni już raz.

Wiedziałam juz o co w tym wszystkim chodzi, i spodobało mi się. Trzeba nam od czasu do czasu takiego niezobowiązującego seksu, po porostu pieprzenia.

Zobacz również

Dodaj komentarz