Seks na niedzielnym dyżurze w szpitalu

Seks na niedzielnym dyżurze w szpitalu

Seks na niedzielnym dyżurze w szpitalu

Piękny niedzielny poranek musiałam wykorzystać na maksa. Spytacie dlaczego, a to dlatego, że czekała mnie nocka na dyżurze. A w weekendy takie nocki rzadko kiedy bywały spokojne. Oczywiście nie było to dla mnie koszmarem, gdyż uwielbiam tę pracę. Nie ukrywam, jest czasami ciężko i wracam padnięta na całego. Ale moja satysfakcja z tego zawodu poprawia mi samopoczucie na każdym kroku.

Dodatkowo atmosfera w pracy jest niezmiernie ważna, wówczas chce się nam do niej przychodzić, i nie jet to żadną traumą. Podczas swoich praktyk przeszłam przez kilka nieciekawych placówek, nerwowego personelu i takie tam. Ale tutaj zagościłam na dłużej i nie myślałam o szybkiej zmianie miejsca. Podobało mi się, ponadto atmosfera była naprawdę niezła i bliska. Zapewne ta bliskość mnie przyciągała…

Byłam z tych osób cichych, skromnych,a zarazem lubiących kokietować i czuć się adorowana. Może to dziwnie zabrzmi, ale pociągało mnie to, kiedy zwracano uwagę na moje ciało. A kiedy przychodziło lato, upał, to miałam tylko pod fartuchem seksowną bieliznę, obowiązkowo biała koronka z satyną. Mój sprawdzony zestaw. Kiedy się guziczek rozpiął, udwałam, że nie zauważyłam. Dyskretnie wprowadzałam troszkę pikanterii do tej szpitalnej rutyny. Nie było bynajmniej nudno. Nasz oddział, uważam, że jest jak z żurnala, elegancja, szyk, uśmiech i trochę seksapilu…

Liczyłam, że dzisiaj będzie spokojna noc na dyżurze. Spokojnie, oczywiście, kiedy już pacjenci dostaną wszystko co potrzeba, leki, kilka ciepłych słów na dobranoc. Oni potrzebują rozmowy, by ktoś wysłuchał ich przez chwilę, zrozumiał, pocieszył.

A potem można sobie zrobić kawkę w pokoju lekarskim, troszkę drzemnąć się na zmianę. Pogadać i takie tam. A to właśnie ‘’takie tam’’ są najlepsze i umilają nocny dyżur J

Umilają, to delikatnie powiedziane. No, ale do rzeczy, nie będę się rozwijać.

Ku mojemu miłemu zaskoczeniu na dyżurze pojawił się mój ulubieniec. Nie było go w planie, wiec nawet nie miałam pojęcia, że będzie taka nocka w jego towarzystwie. Aż mi się ciepło zrobiło, ciarki przeszły perzez całe ciało. Ucieszyłam się, ale nie dałam tego po sobie poznać. Pełen profesjonalizm, a jak. Już nie mogłam się doczekać wieczornego obchodu, gdyż później było troszkę luzu. Można było wypic coś wspólnie w pokoju lekarskim. Oczywiście wodę lub herbatkę, gdyż byliśmy w pracy.

Pomyślice, pewnie jakieś ciacho, jak w filmie, bo inaczej się nie zdarza. Otóż nie, nie był, to facet urody mistera, po prostu, normalny, zadbany, ułożony gość, taki zwyczajny. Coś co miał, co przyciągało mnie chyba najbardziej, to oczy. Jego spojrzenie przeszywało moje ciało na wylot pozostawiając go gorącym z podniecenia. Przez chwilę wyobraziłam sobie, że może to będzie niezapomniany dyżur, tylko trzeba temu pomóc. A ja już wiedziałam jak. Nie mogłam tego tak odpuścić, bo po prostu miałam na niego chęć, a może to ja chciałam go przelecieć.

Obchód zakończony, a my dotarliśmy z papierami do pokoju, trzeba było odwalić typową papierkową robotę, praca musiała być dobrze wykonana. Siedzieliśmy na przeciw siebie przy dużym biurku pochłonięci pisaniem. Nie wiem jak on, ale ja nie mogłam się skupić. Podniecał mnie z każdą minutą, jego gesty, postura, działały na mnie rozbierająco. Nasze nogi pod stołem niby przypadkiem się spotkały. Nie trzeba było dużo, by moje zwinne stópki zaczęły, na początek, dyskretnie działać. Uwielbiam takie igraszki, droczenie się. Zwłaszcza kiedy on nie odsuwał się i wyraźnie mu się podobało. Niby taki twardziel i dalej wypełniał rubryczki pacjentów. Chyba walczył ze swoim pożądaniem, by nie wypaść nieprofesjonalnie. Ja zatem nie przerywałam pracy stóp. Natknęłam się na jego napiętego fiuta pod tym stołem, co za okaz, twardy, chyba niespokojny, i biedak czekał aby mu ktoś pozwolił wydostać się z lekarskiego mundurku, bo ciasno. Próbowałam wywołać reakcje doktorka, chyba nie znał mnie z takiej strony. Zacisnęłam mocniej stopy na tym maszcie w spodniach i posuwałam go.

Patrzyłam na niego a moje spojrzenie samo mówiło, tu i teraz. Patrzył też głębokim wzrokiem w mój dekolt, który już zdążyłam trochę rozpiąć. Napięcie rosło, a ja nie zamierzałam przestać, chciałam by ten lekarz wziął i pieprzył mnie w tym gabinecie. Musiałam poczuć jego kutasa głęboko w środku.  Na pewno był niezłym kochankiem. No, ale ja chciałam się o tym przekonać sama.

Odsunęłam papiery, które wypełniał, usiadłam na blacie, na przeciw niego. Nogi wsparłam o jego krzesło i tak cała byłam do wzięcia. Mój skromy, szpitalny fartuszek,odsłonił wszystko, co chciałam.

Dotykałam się , pieściłam swoje ciało. Chciałam, żeby patrzył co mam mu do zaoferowania. Kusiłam i uwodziłam. Moje wilgotne, oblizane, palce wkładałam do cipki, pieściłam ją, byłam mokra, na całego. Patrzył i pieścił tym razem swojego penisa, który też najwyraźniej szalał z pożądania.

Przysunął sie tym obrotowym krzesłem i wbił w prosto w cycki, uwielbiam ogolone kutasy. Dopadł się jak wygłodniały pies. Ssał je, oblizywał gdzie się tylko dało. Oddałam się, nogi rozszerzone na całego, wszystko gotowe, tylko wjeżdżać. Ale on nie, pogrzebał najpierw palcami w mojej dziurze, mokrej i szerokiej. Palcówka ekstra. Gorąc uderzał w nas co raz bardziej, sapaliśmy i jęczęli na zmianę. Posuwał mnie tymi palcami mocno, chyba dwa lub trzy miałam w środku. A potem wyjął go ze spodni i zapakował we mnie. Poczułam go dobrze, był duży, nabrzmiały i rozgrzany jak pogrzebacz. No i grzebał we mnie, posuwał szybko.

Wziął mnie z biurka i pieprzył w powietrzu. Miał niezłe mocne ramiona, co dawało mi dużo swobody. By przez te kilka szybkich chwil oddać się do woli. Podskakiwałam jak lekka piłeczka, czułam jego grubego, nabrzmiałego kutasa, jak nigdy dotąd. Nawet nie zauważyłam, kiedy nagle znaleźliśmy się za parawanem,na kozetce. Wow, jak w prawdziwym gabinecie lekarskim. Taki tam zabieg, głęboka penetracja, możnaby powiedzieć, z przymróżeniem oka.

Zdjął mnie ze swojego dyszla i zabrał się do lizania, a nawet mu to wychodziło. Jestem bardzo wymagająca, co do mojej dziurki i pieszczot. Musi być dobrze wylizana, obśliniona, opluta, inaczej, nie ma tego oczekiwanego orgazmu. Bo ja potrafię tryskać, a faceci to uwielbiają.

Jemu też chcialam zaimponować, ale on musiał na to zasłużyć, co mu się udało, bo takiego zajebistego dojścia do szczytu już nie pamiętam. Oczywiście spuszczam się, ale ten raz był jakiś wyrąbany, odleciałam co pewnie zauważył. Rzadko spotkać, i to powiedzmy przypadkiem, gościa, który zadba, żeby kobitka się dobrze spuściła.

Ja też mu chciałam dobrze obciągnąć, nie znałam go, i co go podnieca, ale wiadomo, że trzeba głęboko wepchać do gardła i to działa zawsze. A gardło moje zna sie troszkę na rzeczy, no żeby się nie przechwalać.Troszkę mu obciągnęłam, ale on najwyraźniej lubiał dominować i pieprzyć. Pomyślałam, a niech tam, niech mnie pieprzy. Zobaczymy kiedy wystrzeli jego proca. Pukał mnie i pukał, na wszystkie sposoby wykręcał, a kozetka, to jakby na morzu falowała. Oczywiście na koniec pieprzył mnie od przodu, bo wtedy widział, jak mnie to podnieca i kręci, a ważniejsze pewnie były moje falujące zawieszenie, zwane ‘’cycki, bimbały, czy melony’’, jak kto woli.

Trzymał je mocno w dłoniach, nawet udało sie je objąć, a one poruszały się w rytmie naszego posuwania. A jego kciuki obrabiały sutki, objeżdżając ich brodawki dookoła. Jak dla mnie, to mega wypas, kolejny orgazm i kolejny, jak na zamówienie. Odpływałam w tych orgazmach, jak na fali, a mój nocny doktorek już, już prawie się spuszczał, brakowało tylko chwili., którą najwyraźniej chciał za wszelką scenę przedłużyć, tylko już nie udało mu się tego przetrzymać. Pierwszy strzał padł na twarz, później już reszta po kolei dekolt, cycki i mojej gorącej cipce też się coś dostało. Wysmarowałam się tą spermą , a mój zwinny język zlizywał kilka kropel z twarzy. Znwou się podjarał, a jego zapracowany wacek podniósł się znowu, chyba z pytaniem, zaczynamy od nowa?

Ja z nogami rozwalonymi na całego, byłam jak najbardziej za, no ale….. byliśmy w pracy, zapalia się czerwona lampka,  i najwyraźnie jakiś pacjent miała nocne koszmary.

No cóż, może powtórzymy jeszcze kiedyś ten spontan. Dyżur pierwsza klasa.

Zobacz również

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.