Seks na siłowni

Seks na siłowni

Seks na siłowni

Skusilam się kiedyś namowom kolezanek i dałam nakręcic się na karnet do siłowni.

Na początku, to nawet sama nie wiedziałąm co robię, ale jak to często i generalnie, zawsze bywa, mówimy, a tam ‘’ raz kozie śmierć”” to tylko godzina, zatem, co mi tam,

Uczęszczałam , nawet jak na mnie, to dosyć często. Ale to wtedy, kiedy połknęłam odrobinę  bakcyla z tego siłowania. Zapoznałam się prawie ze wszystkimi sprzętami, jakie tam były, jak i również z godzinami . Szukałam momentów, kiedy największy był spokój. Czasami miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, jaka jestem mało zdolna chyba, bo jakos mi nie szło, kiedy czułam się oberwowana. A jak to zawsze babcie powiadają, ‘’trening czyni mistrza ‘’, wię nie chciałam się poddać na początku.

Zaczęłam więc wpadać w  te godziny i momemty, żeby nie było tłumów. Ze względu na moje luźne godziny pracy, miałam tę przewagę. I to mi się podobało. Ja, siłownia i trener.

Po kilku wizytach tam, już nie byłam taka ‘’zielona’’ i wiedziałam do czego i co… I czesto też mogłam skorzystać z pomocy trenera, który był na nasze zawołanie, no powiedzmy. Ale ja, jak to ja, zawszę znajdę wspólny język byle słówko i jest mój. Tylko, że tak dosłownie, to tego nie brałam pod uwagę.

Lubiałam oczywiście te momenty, kiedy nie było innych ludzi, byłam wówczas jak królowa, a i pomocnik się znalazł. Pozyskiwałam nowe informacje na temat kolejnych ćwiczeń. Robiło mi się wtedy gorąco, bo czułam obok siebie pięknie wyrzeźbione, męskie ciało, które dotykało mnie w sposób specyficzny, że nie umiem opisać tego, ale ja byłam cała mokra, podniecało mnie to . Nie pytajcie, dlaczego, nie wiem. Po prostu jego dotyk był niesamowity, rozbierał mnie na częsci pierwsze. Zatem typowy nasz kobiecy sposób, to super sexy strój. Tylko ten przypadek nie był taki łatwy, bo to musiało być na sportowo.

Udało się, oczywiście i do klubu miałam już ‘’szybki’’ zestaw ubrań. Łapałam się na tym, że szukałam jego dotyku, prowokowałam sytuacje, żeby był blisko, żeby mnie dotykał. To dopiero było wyzwanie. Zaczynał kumać i chyba go to leko też jarało. Aż sam zaczął kombinować nowe ćwiczenia, by być bliżej i zetknąć się z moim ciałem, popatrzec na sterczące sutki, przysłonięte białym niewinnym topem. A ja kusiłam, aż w końcu poprosił, bym została po zajęciach, bo chce omówić kwestię ćwiczeń dla mnie. Ja oczywiście pierwsza chętna, łał, to się będzie działo, pomyślalam.

Ćwiczyłam sama jeszcze trochę i czekałam, aż sala wyludnieje. Leżałam na ławeczce i pracowałam nad nogami, kiedy nagle stanął nade mną i patrzył na moje wykonanie. Zrobiło mi się gorąco i mokro, bo chciałam się z nim pieprzyć, tak po prostu, tu i teraz, już. Ale byłam twarda na początku. Popatrzyłam delikatnym wzrokiem na niego i szukałam sposobu na akcję bierz mnie. Chyba oszalałam, pomyślałam, ale co tam, to czysta rozkosz. Ostentatycjnie wstałam, z  lekkim uśmieszkiem i powędrowałam na atlas, tam gdzie czuję się swobodniej. Usiadłam i zaczęlam pracować rękoma , a on mi poprawiał ułożenie ramion i patrzył takim pożerającym wzrokiem , że trudno byłoby się oprzeć.

Dyskretnie odsunęłam mój seksowny zamek w sportowym biustonosie, tak by mógł się nacieszyć. Zamykałam i otwierałam ramiona, a on sprawdzał czy wszystko ok to robię. Pozwoliłam mu działać, wystarczyło jedno skinienie i poleciało jak w filmie. Zdążył jeszcze zamknąć salę na klucz, by nikt nam nie przeszkadzał w ‘’zajęciach’’.

Usiadł na ławecze naprzeciw mnie, niby, że poprawia posturę ramion, pierś do przodu i takie tam. Moje sutki znowu mu się ujawniły, jak ostatnio. Ale tym razem ich nie olał. Przejeżdżał palcem poprzez stanik, a one twardniały jeszcze bardziej. A on w zamian za to ssał je poprzez materiał, co za odlot. Jego język, jak węża, taki żwawy , chciałam by nie przestawał. A w tym czasie moje nogi rozchylały się coraz bardziej. Robiłam mu miejsce, by się przybliżył. Kiedy nabrał większej pewności. Nagle zamek poluzował się i odkrył moje sportowe cycki. Wyskoczyły do niego, złapał mocno i pieścił, szybko, ssał, oblizywał. Był taki głodny, po prostu, jakby wygłodzony. Sapał  i jęczał , a ja mówiłam jeszcze, pieść i pieprz. Rozchylone gotowe krocze, lepiło się od podniecenia. Pod lużnymi szortami, i białymi stringami schowałam swoje klejnoty. Ale cipka mi tak nabrzmiała z tej całej akcji, że majtki były za małe i wargi wychodziły po bokach. Jeszcze bardzie rozchyliłąm nogi , niech zobaczy co zaraz dostanie. Oblizałąm swój wskazujący palec i mokrym zaczęłam się pieścić. Przerwał na chwilę miętolenie się z sutkami tylko patrzył, a w spodenkach brakował mu miejsca, bo jego banan przybierał na długości.

Bylam wilgotna, bardzo wilgotna, wzięłam jego rękę i dałam mu popiescić, poznać się z moją dziurką. Nie czekał ani chwili. Potem wepchnął mi palca głęboko i posuwał nim szyko, i patrzył na mnie jak odlatywałam z rozkoszy. Czułam jak poty mnie oblewają. Przez chwilę piprzył mnie tak palcem, a ja dopieszczałam porzucone sutki.

Potem w końcu zdjęłam z niego opinające go już spodenki i uwolniłam  wacka, bo biedak by się udusił. Był spory, nawet długi i stał sztywno. Nie trzeba było mnie namawiać, wsadziłam go sobie głęboko i ssałam, oblizywałam. Obciągnęłm, go tak na maksa, całe jaja zassane, dopieszczone, to można się dalej pieprzyć i zmieniać pozycje, by ćwiczenia zostały sprawdzone.

Wziąl mnie od tyłu na jednej z ławeczek do brzuszków, nabił mnie tak mocno, aż jęknęłam. Usiadłam też tyłem i ujeżdżalam ile mogłam, pieszcząc moją, bo zaraz chciała eksplodować. Pocierałam mój rozanielony w cipce guzik szybko  i sprawnie, Ponadto jego jądra uderzały w nią i to rozgrzewało ją jeszcze bardziej . Skakałam na nim szybciej i pocierałam ją szybciej, bo już …..już i dopadł mnie głęboki, przeszywający całe ciało orgazm. Był taki głeboki, jak nigdy, czyżby za sprawą długiego ogierowego kutasa???

Trener, jak to trener, był twardy i trzymał swój strzał na wodzy. Chciał jeszcze ze mna pobaraszkowac i wypróbować inne sprzęty, tak myślałam, a on wziął mnie do góry i przesunęliśmy się w stronę wielkich luster. Poczułam zimną taflę na plecach, i nabił mnie ponownie na swój konar. Żeby się nie powtarzać, ale był na prawdę sporych rozmiarów, pewnie taki umięśniony jak jego właściciel.

Zdjął mnie, posadził ponownie na ławeczce i zaczął na mnie się spuszczać. Zachlapał mnie nieomalże całą, ale to czysta rozkosz zlizywać i rozmazywać sobie spermę po podnieconym ciele. Potem przez chwilę leżeliśmy na materacu, i na koniec zabrał mnie na ręce i zaniósł pod prysznic, tam jeszcze mnie pieprzył, całował i zabawiał się cyckami.

Niezły miałam tego dnia trening, sporo kalorii straciłam, ale jak, było pieprznie. Chyba warto poprosić o indywidualne lekcjie. A może tak z dwoma trenerami, mięśniakami? Warto to przemyśleć. Tylko czasem takie spontany są najlepsze, zobaczymy, czas pokaże…

Zobacz również

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.