Seks przygoda w Belgii

Seks przygoda w Belgii

Seks przygoda w Belgii

Długo czekałam na możliwość wyjazdu na kilkumiesięczne szkolenie. Zawsze o tym marzyłam.

Ponośc było to ciekawe doświadczenie i można się było wiele nauczyć. Nigdy niczego za wiele. Kilka osób już było w siedzibie w Belgii i zawsze wracali z pozytywnymi wspomnieniami.

Oprócz pracy, byłam ciekawa tych opowiastek o czasie wolnym spędzanym poza pracą (szkoleniem). Dziewczyny czasem ciekawie opowiadały, ale nie zawsze im wierzyłam, bo one miały wybujałą wyobraźnię. No cóź czas na mnie, zobaczymy czy warto.

Nie minęło kilka dni i już byłam w Brukseli, w eleganckim, biznesowym hoteliku, blisko firmy. To był mój pierwszy raz w tej siedzibie, znałam jakieś chyba dwie osoby, które miałam okazję poznać jedynie przez video konferencję i nic poza tym.

Jestem otwarta i czasami nawet za bardzo, zatem nie straszne mi nowe miejsca i znajomości.

Wszystko było w porządku, przywitałam sie z dyrekcją, pokazali mi co i jak, co do mnie należy przez te trzy miesiące. Poznałam kilku kolegów z pracy. Mili, nawet sympatyczni, a jak to ja, od razu szukałam czegoś, kogoś kto mnie zaciekawi. Ah, cóż poradzę, że zawsze myślę o tej przyjemniejszej stronie.

Dni mijały szybko, nawet nie było najgorzej. Udało mi się fajnie zgrać z ludźmi, wieczorami czasem spotykaliśmy się na winie. Było super.

Bywały też ciężkie dni pracy, nawet do nocy. Ale nie było aż tak źle, tego nie mogę powiedzieć, bo bym skłamała. Bo muszę Wam coś opowiedzieć z tych kilku epizodów, które mi się przytrafiły, oczywiście nie są to negatywne odczucia, a wręcz przeciwnie.

Na początku wszystko było elegancko i urzędowo. Kiedy już się bardziej zadomowiłam, miałam większą odwagę i byłam pewniejsza siebie. Lubiałam, to taka moja natura, od czasu do czasu niewinnie flirtować sobie. Kiedy widziałam, że ktoś ‘’ślini się’’ na mój widok, lubiłam to wykorzystać.

On miał swój osobisty pokój, ze względu na stanowisko, a my, to znaczy reszta pracowaliśmy w otwartej przestrzeni biurowej. Jeśli trzeba było coś skonsultować, lub poprawić, to biegiem byłam u niego, dobra, to znaczy Marc miał na imię.

Niewinne spojrzenia, czasem uszczypliwa wymiana zdań sprawiały, że coś mnie do niego przyciągało i miałam wrażenie że jest to obustronne.

Kiedy szykowałam się do pracy, zaczęłam zwracać uwagę, czy to co mam na sobie, jest ‘’dyskretnie’’ seksowne. Podobało mi się go drażnić.  Szukałam pretekstu, by o coś zapytać, często też prosił mnie do swojego gabinetu na słówko, i takie tam. Pewnego popołudnia szef oznajmił mi, że nie ma obstawionej wieczornej zmiany, a jest ważny projekt to skończenia, więc, jako świeży narybek, na mnie wypadło.

Ku mojemu miłemy zdziwieniu, zostaliśmy w niewielkim gronie i on też tam był. Praca poszła nam nawet sprawnie, zatem mogliśmy się szybciej teoretycznie urwać. Nie wiedziałam do końca co robić, kiedy Marc poprosił bym jeszcze została, bo ma coś ze mną do omówienia, a potem podrzuci mnie do hoteliku. Musiałam się zgodzić, bo wiedziałam, że to w zakresie mojej pracy.

Oczywiście, wszystko było jak należy, sprawdziliśmy, czy projekt jest zapięty na ostatni guzik, by nie było żadnej wpadki.

On tym czasem nie odrywał wzroku od mojego dekoltu, od czasu do czasu spoglądając też na dupę, która, uważam pięknie prężyła się kiedy pochylałam się nad jego biurkiem i nie tylko.

Byłam bardziej niedostępna i niby przez przypadek rozpiął mi się jeden guziczek w koszuli. No i pękło, on nie wytrzymał chyba tego napięcia, podniósł się energicznie z fotela, szybkim krokiem podszedł do drzwi, by je zamknąć, a w drodze powrotnej szybką ręką przejechał po szklanym biurku, zrzucając wszystko na podłogę, a mnie objął w pół i posadził przed sobą. Szybko uporał się z moją białą bluzką i już były w jego dłoniach nabrzmiałe sutki i rozbujane cycki, które tylko lekko podtrzymywał kokonkowy biustonosz. Zaczął całować mnie głęboko, namiętnie. Co za odjazd, raj na ziemi. Było nie do opisania.

Oddałam się mu w całości, chciałam, by ten belgijski kochanek zrobił mi dobrze i pieprzył mnie, jak nikt, nigdy dotąd. Był naprawę niezły w te klocki. Nikt jeszcze nigdy nie lizał mojej gorącej  muszelki tak fantastycznie, roszkosznie.  Każde jego dotknięcie językiem to był odjazd na całego. Musiałam tyle kilometrów przebyć, by ktoś porządnie zrobił mi dobrze. Byłam cała jego. Ssał duże, podniecone wargi, trochę się nimi zabawiał a potem penetrował ją swoim sprawnym palcem. Jęczałam z podniecenia i chciałam żeby nie przestawał, zabawiałam się trochę swoimi sutkami, by poczuć głębiej to podniecenie. Niewiele brakowało, do mojej eksplozji, ogromny orgazm rozpalił mnie, wytrysnęłam i zarazem jęknęłam z rozkoszy. Co ja tu robię, czy to dzieje się naprawdę, co za kochanek. Wow.

Kiedy już się dobrze spuściłam, przyciągnęłam go mocno do siebie i otworzyłam dziurkę dla niego. Wbił się we mnie mocno i posuwał równo. Moje ciało falowało na biurku w rytm jego ruchów. Objęłam go swoimi udami. Zauważyłam, że go równie podniecały, zwłaszcza pas i pończochy w jednym. Wiedziałam zawsze, co nosić na takie niby nie okazje.

Orgazmy, to jakby same napływały. Sama siebie nie poznawałam, dostawałam jeden za drugim. Kiedy mnie posuwał palcami pieściłam jeszcze cipkę. Byłam mokra jak nigdy, on też widać było, że jest bardzo podniecony. Zatraciliśmy się na maksa.

Kiedy biurko już nie wystarczało, zeszliśmy do niższego poziomu, jakim była skórzana, elegancka sofa. Nawet na takie detale zwracam uwagę. To był seks na wysokim poziomie. Po prostu pieprzenie pierwsza klasa.

Lekko, rzucił mnie na tę sofkę, złapał za roztargane włosy i wpakował mi swojego kutasa do buzi. Głęboko ile się dało. A u mnie można wiele. Pozwoliłam mu się rozkoszować do woli. Ssałam go, oblizywałam i czerpałam wszelkie podniecenie. Patrzyłam, jak mu jest dobrze, jak jego wzrok odlatuje. Ciągnęłam druta ile się dało, na wiele sposobów, Był gruby, pulsujacy i bardzo napalony. Czekałalam tylko kiedy na mnie eksploduje i jego sperma wyląduje mi na twarzy. Ale on był wytrzymały, podniósł mnie, podprowadził do wielkiego, jak panorama okna odwrócił tyłem, lekko przyparł do szyby i pieprzył. Lubił widocznie dominować, ale nie było to jakimś problemem, jeśli wychodziło mu to na szóstkę. Ja bynajmniej nie narzekałam.

Posuwał mnie jeszcze przez chwilę, a potem wiedziałm już, że czas juz na kulkminacyjny wytrysk wieczoru. Pragnęłam jego spermy, chciałam poczuć ją na twarzy, chciałam po prostu posmakować. W ciszy wróciliśmy na sofkę, rozłożyłam się jak królowa, pieścilam się i patrzyłam na niego wzrokiem mówiącym, że już…może spóścić na mnie cały swój gorący nektar. Nie czekał długo i nie zastanawiając się długo wystrzelił na mnie jak z procy.

Uwielbiam szybkie, niezaplanowane, gorące numerki. Nigdy tej Belgii nie zapomnę, zwłaszcza tych gorących biurowych wieczorów, a to nie był tylko jeden raz…

Zobacz również

Dodaj komentarz