Seks urodzinowy – mój wymarzony prezent

Seks urodzinowy – mój wymarzony prezent

Seks urodzinowy – mój wymarzony prezent

Zbliżał się wielkimi krokami dzień moich urodzin, chciałam aby był to najbardziej wyjątkowy dzień.

Tym razem postanowiłam sama zrobić sobie oryginalny prezent urodzinowy, taki tylko dla siebie samej. Wiem to trochę może wydawać się dziwne, ale czemu nie sprawić sobie odrobiny prawdziwej przyjemności i zadbać tylko o siebie.

Zawsze marzyłam, by chociaż przez jeden dzień błyszczeć, by ktoś mnie tak prawdziwie adorował, no i oczywiście potrzebowałam zajebistego seksu. Potrzebowałam kochanka chociażby na chwilę, by okiełznał moje potrzeby. Tak, tak, może to co piszę wydawać się dziwne, niedorzeczne ale tak to jest, seks jest jednym z elementów, których nie należy omijać z daleka. Zobaczycie jak poprawi się Wam życie, jeśli będziecie seksualnie spełnione.

No ale do rzeczy.

Dostałam namiary z dobrych źródeł na sprawdzonych ‘’towarzyszy’’, byłam spokojna, że w ciemno nie będzie i nie trafię na chamskiego ohydnego typa.

Umówiłam się na ten cudowny wieczór, i czekałam na wymarzony dzwonek do drzwi.

Za kilka chwil miałam przed sobą zajebistego, przystojnego faceta. Istne cudo, serce kołatało jak szalone, a podniecenie brało górę. Już prawie zamykałam drzwi, aż tu nagle stanął w drzwiach jeszcze jeden z bukietem róż i koszem wypełnionym kilkoma butelkami szampana, truskawkami i czekoladkami. Był tak samo przystojny, jak ten pierwszy. Czułam, że to będzie niezapomniany wieczór, ale troszkę miałam obaw, czy dam radę z nimi dwoma. Ale to ja tu byłam ‘’boginią’’ i wydawałam rozkazy. Zapowiadało się ciekawie…

Otworzyliśmy butelkę szampana i truskawek, taki tradycyjny zestaw, ale bardzo rozkręcający atmosferę.

Adorowali mnie na całego, bo i o to chodziło. Fantastyczne uczucie. Na początek rozgrzali do czerwoności moje ciało, pieszcząc je centymetr po centymetrze, a ja wiłam się jak oszalała, ale z podniecenia. Miałam na sobie seksowny czerwono czarny gorset, pas do pończoch z podpiętymi kabaretkami. Obowiązkowo wysokie szpilki. A na siebie narzuciłam szlafroczek. Taki szybki zestaw do łóżka, ale widziałam kątem oka, że ich to też kręciło.

Super seks, zabawa na całego. Praktycznie każde miejsce w moim domu zostało przez nas zaliczone, nawet nie myślałam, że pieprzenie się na blacie w kuchni jest na prawdę zajebiste.

Jeden z nich wziął mnie w objęcia i podążyliśmy w stronę aneksu kuchennego. Zdecydowanym ruchem posadził mnie na blacie i zaczął pieścić, całować namiętnie. Zrobiło mi się gorąco i bardzo mokro między udami, czułam, że moja mała potrzebuje by wbił się we mnie. Przycisnęłam go do siebie, chciałam poczuć, jakiego ma dorodnego, czy jest już gotowy. Gotowy, to mało powiedziane, jego rozporek praktycznie pękał, musiałam tego węża uwolnić jak najszybciej. Jęczeliśmy jak opętani. Nie przypuszczałam że mam tyle wprawy w męskich rozporkach. Nie rozpinałam ich na co dzień, ale tutaj zdałam egzamin. Był taki napięty, taki duży. Już pragnęłam by wbił się cały. Objęlam go swoimi nogami, a on pieprzył mnie szybkimi ruchami, aż drżało wszystko na blacie. Co za gość, a drugie ciasteczko pozostało na sofie. Przyglądał się nam jak się pieprzymy i sam się masturbował przez tę chwilę. Zatem, kiedy był już gotowy do boju, zamieniliśmy blat na sofę i zaczęliśmy zabawę we troje. Wyłączyłam na chwilę myślenie i dałam się ponieść pragnieniu. Podeszłam do niego i przyssałam się do jego interesu, był podniecony i jęczał z rozkoszy. Chciał go wpychać głębiej i głębiej. A ja bawiłam się trochę nim, nie chciałam by tak szybko spuścili się obaj. Pozwoliłam by wylizali moją cipkę, wiedzieli co robić, raz po raz zamieniali się miejscami, całkowity odlot, czułam jak krew spływa do niej, jak nabrzmiewa i kipi z rozkoszy. Przez chwilę zabawiałam się swoimi sutkami, moje wilgotne palce krążyły dookoła sterczących sutków, a ja patrzyłam na nich, jak spijają z mojej cipki to co najlepsze.

Zawirowało na całego. Również i moje palce wepchnęłam głęboko do środka, by poczuć jak wszystko we mnie drży z podniecenia. Niewiele mi brakowało do mojego ‘’urodzinowego’’ orgazmu. Chciałam jeszcze im poobciągnąć, by oni też pamiętali dobrze ten dzień moich urodzin. Wywijałam tymi stojącymi fjutkami , na prawo i lewo, koniuszek mojego języka delikatnie ich pieścił, potem szaleńczo przesuwał się w dół załapując się po drodze na dorodne klejnoty, które uwielbiam wciągać jak małe kuleczki. Trudno to opisać, ale wystarczyło popatrzeć na ich podniecone twarze. Byłam w tym dobra, to trzeba przyznać, obciąganie pierwsza klasa. Już niejednego kiedyś faceta przekonałam, że robię najlepszego loda i pobudzę niejednego słabeusza.

Ten pierwszy akt kulminacyjny naszych orgazmów mieliśmy, tak po prostu, na stole. Tak, tym stole, gdzie jadam obiadki. Ja siedziałam na rogu stołu, w międzyczasie zabawiając się swoją rozochoconą cipką. Pieściłam opuszkami każdą jej fałdkę, a ona była już bliska orgazmu. Moi panowie sprawnymi dorodnymi dłońmi wykańczali wspólne rękodzieło, masturbując się jak na komendę. Patrzyliśmy na siebie jak ludzie spragnieni zbliżenia i seksu. Ja już odjechałam, krzyknęłam z rozkoszy, bo mój orgazm, był tak głęboki jak nigdy, przynajmniej nie przypominam sobie takich uniesień. I wtedy to też nastąpiło wręczenie ich prezentu. Obaj, jak na komendę, wystrzelili w kierunku mojego ciała. Atak był dosyć mocny, moje piersi, twarz pokrywała ich sperma, zlizywałam i delektowałam się nią, jakby to była najlepsza w świecie czekolada. I tutaj też wznieśliśmy urodzinowy toast przyniesionym szampanem. A każdą spadniętą kropelkę zlizywaliśmy sobie z naszych ciał.

Potem jeszcze pieprzyliśmy się w kilku pozycjach na przemian, pełna dogłębna penetracja, Nawet udało im się uwieść mnie analnie, niby takie niewinne ‘’pomylenie ‘’szparek, aż tu nagle czuję niewielki opór i coś napierającego we mnie. Całe to podniecenie, uniesienie sprawiło, że ten krótkodystansowy anal był nawet, nawet. Przez sekundę poczułam się jak dziewica, która jest w trakcie swojego pierwszego razu. Przyjęcie pierwsza klasa, to tak skromnie.

Po tych wszystkich igraszkach padliśmy na puchatą podłogę i dokończyliśmy ucztę szampanowo- truskawkową, raz po raz wznosząc toast za moje zdrowie.

Niczego nie żałowałam, mnie się podobało i byłam naprawdę zaskoczona, oczywiście na pozytywnie. Ach te moje ogiery, już umówiliśmy się na kolejny raz, tylko okazja jaka?

Zobacz również

Dodaj komentarz