Trójkąt z dwoma przystojnymi facetami

Trójkąt z dwoma przystojnymi facetami

Trójkąt z dwoma przystojnymi facetami

Każdy praktycznie mój poranek zaczynał się kubkiem gorącej kawy w asyscie ewentualnie jakiegoś tosta lub chrupiącego rogalika. No i koniecznie mój przepiękny widok na miasto. Uwielbiam ten apartamet, bo jest, dzięki szklanym, olbrzymim, oknom pełn blasku i promieni słonecznych. Oczywiście wtedy, kiedy nie zakłóci go nikt z zewnątrz.

A mnie to właśnie się przytrafiło i trwa już ponad tydzień. Co to takiego? A ot tak, że upiększyli nam zewnętrzną część i  stałam się posiadaczką ‘’przefantastycznych’’ konstrukcji budowlanej na zewnątrz budynku.

Ponoć jakaś konserwacja, czy coś w tym stylu. W sumie nie ważne, co i jak. Ważniejsze było dla mnie, kiedy mi ten widok zwrócą na nowo. Szczerze, przyzwyczaiłam się, i nie umiałam jakoś tych zasad zamienić i jadać śniadanie w strefie kuchennej. Zwłaszcza, że w moim królestwie nie posiadałam firanek, czy zasłon. Jedynym pomieszczeniem była sypialnia, gdzie pozwoliłam sobie na mały kawałek rolety. Oczywiste, gdyż lubiałam sobie czasem poleniuchowac w łózku, po prostu pospać dłużej.

No cóż siła wyższa. Trzeba to przyjąć do wiadomości i zaprzyjaźnić się z tym na jakiś czas. Starałam się też troszkę pilnować, bo moje poranki, to prawie w negliżu, lekko zarzucony peniuar na moje, nie powiem, nienaganne ciało.

No i zdarzyło się, to co przypuszczałam, że w końcu ktoś z zewnątrz, mnie przyłapie na skąpymn ubraniu i paradowaniu, co prawda w swoim mieszkaniu. A co tam, przecież jestem u siebie. Niech chłopaki mają trochę ciekawszy dzień. Musiałam jakoś rozładować sytuację, kiedy widziałam dwóch prawie przylepionych do szyby. Po prostu zaprosiłam ich na kawę. Zmieszali się, popatrzyli na siebie, nie wiedzieli czy pewnie mogą sobie zrobić przerwę, a ochotę widać mieli wielką. No i  wygrała kawa…

Wskoczyli zwinnie przez moje wielkie okno do środka uśmięchnięci jak małe dzieci. Usiedliśmy przy stoliku, zamieniliśmy  kilka słów, by się poznać. Miło było. Takie śniadanie w towarzystwie nie było najgorsze. Ponieważ mieli tylko kilka minut na fajrant, zaproponowałam, by następnego dnia wpadli wcześniej, to pogadamy i zjemy śniadanie na spokojnie. Podziękowali i zniknęli za oknem.

Pewnie ktoś powie, głupia, wpuszcza nieznajomych na chatę i jeszcze zaprasza ponownie. Zaprasza, bo mi się spodobali. Może nie byli jakimiś mięśniakami, czy modelami, ale ich wzrok przyciągał. Seksowne robocze ubranie, widać dopiero nowe, bo mało umorusane. Jak tak na nich patrzyłam, to ciepło mnie przeszyło i podnieciłam się na samą myśl, że tu byli i jutro zjem z nimi jeszcze raz śniadanie. Kokietka ze mnie, więc jeszcze bardziej robiło mi się goraco. Poczułam się jak nastolatka, która nie może doczekać się zpotkania z chłopakiem.

Było już późno, ledwo do pracy zdążyłam. Dobrze, że jutro wcześniej zjemy śniadanie, to będę mieć spokojnie czas, by wyszykować się do pracy.

Zerwałam się na drugi dzień rano, myśląc że zaspałam. Pobiegłam do kuchni włączyć ekspress i przygotować jakieś bardziej obfita to śniadanie, bo oni przecież potrzebują dużo siły. Zajrzałam na rusztowania, ale nikogo nie widziałam. No cóż, pewnie mnie wystawili, a ja uwierzyłam. Zaczęłam więc sama jak zwykle, kiedy nagle zadzwonił dwonek do drzwi. Pojawili się moi robotnicy, tylko w drzwiach, bo nie chcieli narażać się szefowi. Nawet rogaliki przynieśli. Wiedzieli, że lubię, bo jak mówili, kilka razy mnie obserwowali. Usiedliśmy w kuchni, żeby nie było ich widać. Miło się rozmawiało, nawet zabawni byli. A ja czułam się jakkaś wyluzowana, nawet nie zauważyłam, że mój szlafroczek zaczyna odsłaniać moje kształty, a oni oczywiście, no jak przecież to najpiękniejszy widok… Szybko chciałam się poprawić, ale oni zaprotestowali. Zaczęli delikatnie mnie dotykać po dłoniach przesuwając się do piersi. Przeszył mnie taki dreszcz, aż trudno opisać. Nie chciałąm protestować, bo to było podniecające. Byli tacy delikatni, i równie podnieceni jak ja. Co było widać, bo ich kombinezony napełniły się w kroku. Maszty stały na baczność. Odsunęłam lekko krzesło, tak by obaj mieli dostęp i ja do nich. Coś na prawdę odlotowego. Jedne ręce pieściły moje falujące meloniki i krążyły dookoła sutek. A kolejna para zaczynała schodzić pomiędzy udami, próbując się dopieścić do spragnionej muszelki. Czułam jak koronkowe majtki stają się coraz bardziej zwilżone i ustępują miejsca szorstkim palcom. Rozchyliłam nogi, co sprawiło ,że dałam przyzwolenie. Bierzcie mnie tu i teraz. Wydawałoby się, że to tylko faceci z budowy, ale nie, to niezłe ogiery. Jęczałam z rozkoszy, a oni coraz bardziej podnieceni. Spluwał na nią i ssał ją. Oblizywał, bawił się nią, a ja przyciskałam, by nie przestawał. Przyciągnęła do siebie drugiego, uwolniłam sprawnym ruchem jego ściśniętego w kombinezonie ptaka i wepchnęłam go sobie głęboko do gardła. Gość aż zajęczał z radości. Chyba się nie spodziewał, że ja tak dobrze robię laskę. Wiem, co oni uwielbiają i jak zrobić im super obciąganie. Ssałam też jego dwa dydające jądra, i patrzyłam, czy mu dobrze, czy coś poprawić w tym obciąganiu, ale on szybko oddychał sapiąc też trochę. Błędny odjechany podniecony wzrok, wszystko było super. Co podkręcało bardziej to nasze śniadaniowe pieprzenie. Odjazd… Moja cipka kipiała z rozkoszy, całe wargi nabrzmiałe, zatem on nie czekał tylko zapakował swojego do środka i pieprzył mnie, a ja właśnie doprowadzałam do wystrzału spermy z drugiego kutasa. Ale on to chyba przedłużał, bo chciał też skorzystać z mojej  mokrej dziurki.

Kuchenny stół tylko drżał z przerażenia, co się przy nim wyprawiało. Wpychali sie na zmianę, a moje nogi rozszerzały się jeszcze bardziej. Podniecało ich kiedy śliniłam palca i pieściłam się, zabawiałam, nabrzmiałym, wystającym dzwoneczkiem, a oni mogli mnie równocześnie obrabiać. Zmieniali się po trochu, umieli się zgrać i mną podzielić trochę. A ja miałam do dyspzycji dwa młode, stojace, śliniące się wacki. Tak często to się nie zdarza. W tym momencie to ja nie wytrzymałam, głeboki orgazm dopadł mnie na maksa. Kipiałam z rozkoszy, byłam równie mokra i gorąca. Przebierałąm palcami po niej i doprowadzałam się do kolejnych uniesień. Patrzyli na mnie, na moje wijące się ciało i trzepali się odrobinę sami. Widac, że nie dużo im brakowało, ale chcieli trwać w tej kuchni jak najdłużej.

W ciągu tych kilkunastu minut pieprzyliśmy się w różnych, odpowiednich do małej kuchni, pozycjach. Kiedy ujeżdżałam jednego na krześle, to kumpel wsparł się o kant stołu, a ja mogłam dosięgnąć i zrobić mu równie dobrego, głębokiego loda w trakcie ‘’jazdy konnej’’.  Wiecie, już to przerabiałam, oni uwielbiają jak podołasz i zrobisz głębokie gardło. Tym trafiasz w dziesiątkę. Facet jest Twój, chociażby w momencie, kupiony i trafiony.

Na koncu, o ile tak to można ująć, zostałam zdjęta z dyszla i położyli mnie na tym moim skromnym stoliku, tak, by mieć dostęp do mojego ciała. Patrzyłam na nich cały czas i czekałam kiedy poczuję młodą, wrzącą spermę na sobie. Bawili się troszkę mną, drażnili mnie, , widząc jak czekam na nich, kiedy w końcu się spuszczą. Dobrze, mocno trzepali znowu się, by strzały padły równo. Głębokie jęczenie, jeśli to tak ująć i już czułam ją w końcu na ciele. Dużo białej podwójnie ociekającej spermy .

Mega wypasione śniadanie…..i było ich jeszcze kilka, zanim zwinęli rusztowania. Ale tym razem nawet nie narzekałam. Szkoda było, że już się zwijali na dobre.

Zobacz również

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.