Zimowa orgia – Seks przygoda na nartach!

Zimowa orgia – Seks przygoda na nartach!

Zimowa orgia

Seks przygoda na nartach!

Wiosna przyszła wielkimi krokami, słońce grzeje co raz mocniej, a ja rozmarzona wspominam mój wyjazd na narty. Piękna, biała i mroźna Szwajcaria, od dawna czekałam na ten wyjazd, tyle czasu nie mogłam szusować.

Było to już tak wyczekane, jak dla małego dziecka zabawka. Raz dwa uporałam się z praca, porządnie wszystko zorganizowałam, tak by przez kilka dni nikt do mnie nie wydzwaniał po pierdoły.

Jest! Sama nie wierzę, że dotarłam na stok, piękny biały i strzelisty. Uwielbiam te klimaty, poczułam się przez chwilę , jak jakieś stworzenie wypuszczone po długim czasie z klatki. Uczucie? Trudne do opisania, ale jak najbardziej pozytywne.

Szusowałam do końca, ile się dało, chyba pierwszego dnia chciałam się zachłysnąć tymi narciarskimi stokami za wszystkie czasy.

Musiałam mieć też odrobinę siły na wieczór, zawsze jest coś ciekawego w hotelu na powitanie dla narciarzy. Lubię takie spotkania niespodzianki. Zawsze, może to dla kogoś nudne, ale ja wybierałam ten sam kurort. Ponieważ jeździłam sama, to w zaprzyjaźnione miejsce i spotykałam znajome twarze, czasem oczywiście fajnie było poznać kogoś nowego, ale na tym moim gruncie.

Zawsze był taki zwyczaj, że po kolacji drink i muzyka w barze.

Spotkałam kilka znajomych twarzy, nawet się ucieszyłam, bo później fajnie jest na stoku, do baru można wpaść po gorącą herbatę z rumem, którą rozkosznie się zawsze delektuję w zaciszu białych drzew i zachodzącego słońca. To jeden z nielicznych kurortów, które ja znam, że można szusować do późnego wieczora. Istna rozkosz dla ciała i duszy.

Ale póki co szalałam na stoku na całego, Później zajechałam do baru i w zacisznm miejscu, pośród drzew, wypiłam grzańca, opalając się troszkę. Dookoła nie było prawie nikogo, zatem zamek od kombinezonu rozsunęłam trochę, by poczuć ciepło, a grzało wówczas prawie jak w lecie. W górach tak to jest. Poczułam nagle przypływ gorąca, i ni stąd ni owąd zaczęłam pieścić swoje piersi przejeżdżając delikatnie po sutkach, które osłoniętę były jedynie w biustonosz. Kiedy wskakiwałam w narciarski kombinezon, miałam zawsze tylko bieliznę pod spodem. Lubiłam kusić męskie oczy, kiedy widzieli mój nizgrabnie zasuniety zamek.

Wsparta o narty, czułam że potrzebuję, potrzebuję się pieśćić, czuć jak moje sutki stoją, są podniecone  i czekają też na pieszczoty. Dzięki długiemu zamkowi w kombinezonie dotarłam też do moich gorących majtek, lekko już mokrych z podniecenia. Mój palec zagłębił się w cipce, wszedł gładko i głęboko. A potem pocierałam ją mocniej i mocniej, sięgnęłam też do kieszeni i  wsparłam się moim zwinnym bzyczkiem (tak go nazywam) pomocnikiem , którego zawsze zabieram ze soboą. Mały, a sporo wywija, to tylko skromny wibrator. Potrafi zdziałąć cuda, pewnie dlatego nazywa się pocisk. Ciśnie tak, że moim ciałem wstrząsa zawsze fala głębokich  orgazmów. Kupiłam go kiedyś tak dla żartu. Jednak zaskoczył mnie na maksa i do tej pory prawie sie z nim nie rozstaję. No, ale do rzeczy.

Przez chwilę chyba wyłaczyłam się ze świata normalnego i dogadzałam sobie i swojemu spragnionemu ciału. Nie była to uczęszczana dróżka, więc nikomu nie przeszkadzałam i nikogo nie gorszyłam swoimi uniesieniami. Dopieszczjąc się na całego, poczułam w pewnym momencie kogoś obok, ale myślałam, że to tylko takie wrażenie.  Zanim jednak podniosłam głowę chwilkę to trwało. Czułam, że coś tu bedzie się ciekawego działo, i nie pomyliłam się. Miałam przed soba dwóch, jakże przystojnych narciarzy. Wydawali sie trochę niepewni, jak zareaguję na ich spotkanie ze mną. Ale nie odpędziłam ich, to byłoby głupotą. Coś mi mówiło jeszcze  w głowie, że to ‘’nasi’’ z hotelu. Zatem pomyślałam, że moga tutaj tylko dogodzic, nie zaszkodzić.  Pozwoliłam na rozwinięcie się sytuacji, byłam ciekawa co dalej, a ciało mi mówiło, ‘’chcę by mnie pieprzyli’’.

Dziwne i nie do pomyślenia może pieprzyć się zimą na śniegu, pomiedzy drzewami. Ja nie żałuję, dlatego też to wspominam. Ale do rzeczy, bo nie opiszę wszystkiego.

Po kilkunastu sekundach wymieniliśmy się spojrzeniami, które same za siebie mówiły. Jak pieprzenie, to nie ma czasu na pogawędki. Ktoś, kto zna się na rzeczy, nie musi zbędnie gadać. Wystarczy jak sobie porządnie dogodzimy i chyba o to tu chodzi.

Bez słowa, mój wibrujący pocisk przeszedł w inne ręce, i od razu zaiskrzyło. Wziął go do reki i zagłębił go ponownie w moim rozwartym kroczu. Nie wytrzymalam, orgazm dopadł mnie na powitaniu. To jeszcze bardziej ich podkręciło. Zabrali sie do mnie jak do jakiegoś okazu, a ja jakbym czekała na nich. Nie czuć było nawet, że jest zimno. Sutki nadal sterczały , a piersi zrobiły sie też twardsze. Przez stanik ssał moje sutki, a ja jęczałam z podniecenia i prosiłam o jeszcze. Uwielbiam pieszczoty przez ubranie. Jestem od razu mokra. Obok było lekko pochylone drzewo, gdzie mogliśmy sie porządnie wesprzeć i pieprzyć.

Chyba wygladaliśmy jak kosmici w tych kombinezonach. Trochę też trzeba było się nagimnatykować, bo przecież nie mogliśmy się rozebrać całkowicie. Ale co tam, daliśmy jakoś radę, jak porządnie się pieprzyc, to tylko na maksa, wszelkie przeszkody schodzą na plan dalszy i da się je pokonać.

Spojrzałam, a u nich w narciarskich spodniach chyba już temperatura osiagnęła stopień wrzenia. Po kolei dobrałam się do szwajcarskich kutasów. Moje zgrabne i zwinne dłonie były jak  ten mój wystrzałowy wibrator. Mocne, zwinne i skuteczne. Wczuwałam sie w każde ich jęknięcie. Ciągnąć druta jednemu, trzepałam ręką dugiego i tak trochę na przemian. Nawet  udało się im  dotrzeć językiem i dopieścic moją spragnioną małą. Wow, co za zwinność. Byli prawie idealni w tym co robili.

Potem położyłam się trochę na tym pochylonym drzewie, osunęłam z siebie lekko kombinezon, by łatwiej było mi wsadzić gorącego wacka do środka. Miał dużo siły uderzał we mnie mocno, czułam go w środku, czułam jak mu krew pulsuje z podniecenia. Kiedy miałam jednego wewnątrz, to drugi stał nade mną i wpychał mi go do buzi, głęboko. Pełna synchronizacja. Potem zamiana ról i już miałam kolejnego kutasa  w cipce. Trzeba przyznać, że pieprzyli prawie tak samo dobrze. Jeden był troszkę grubszy, to jego czułam najbardziej. Ale ten kolejny, to był szybszy, zwinniejszy. Dostałąm jeszcze kilka głębokich orgazmów, z czego byli bardzo zadowoleni, bo też trochę ich zasługa była, nieprawdaż?

Chłopaki jednak dobrze się trzymali, żaden jeszcze się nie spuścił. Widac chcieli najpierw mi dogodzić, a potem czekali, by dać mi nagrodę za moje orgazmy.

Wsadzili mi jeszcze swoich ogierów pomiędzy piersi, oczywiście pojedynczo, bo wtedy mogłam ich dobrze ścisnąść i posuwać. Faceci uwielbiają jak ich kutas ląduje w takich dorodnych melonach, aż im dech zapiera z podniecenia. Tym razem teoria potwierdziła się w praktyce. Długo nie musiałam czekać na efekty mojej pracy i mojego ciała. Kiedy to wystrzelili ze swoich armatek, no może nie tak równocześnie, ale to nie miało wtedy znaczenia. Lekko ciepła, lepka sperma strzelała, jak z procy. Oczywiście musiałam ją miec na sobie, gdyż nic tak nie podnieca, jak twarz idekolt spryskane spermą, a do tego jeszcze w podwójnej dawce, to juz pierwsza klasa. Leżałam taka wydymana jeszcze przez chwilkę, uczucie co prawda trudne do opisania, ale zachęcam do spróbowania. Potem szybko pozbieraliśmy się, bo zaczęło też troszkę zawiewać, słońce już dobrze zaszło i za chwilę zamykali stok.

W hotelu, przed kolacją umówiliśmy się jeszcze na kąpiele, spa i saunę, ale co tam wydarzyło się, to chyba nie muszę opisywać, ale może kiedyś…, a tym samym możecie sobie dopowiedzieć sami. Oczywiście było gorąco i ciała krzyczały z rozkoszy…

Zobacz również

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.